sobota, lutego 11, 2012

29. Brokułowa pychota

Tak nazywam moją ulubioną sałatkę z brokułów. Jest przepyszna, zdrowa i szybka. Brokuły są bogactwem różnych witamin, min.C, A, PP, B. Zawierają w sobie także magnez, fosfor, żelazo, wapń. Wpływają pozytywnie na odporność, więc warto jeść je w zimie.

Składniki:
1 brokuł
150 g serka feta
1/2 jogurtu naturalnego, najlepiej greckiego
garść łuskanego słonecznika

Brokuły należy pokroić je. Najlepiej rozdzielić nóżki od różyczek, a następnie obrać nóżko- łodygę i pokroić na niewielkie części. W razie potrzeby podzielić różyczki na mniejsze części.
Tak przygotowanego brokuła  gotujemy na parze na półtwardo (jest dużo smaczniejszy niż gotowany w wodzie). Słonecznik prażymy na suchej patelni na kolor jasno brązowy. Fetę kroimy w drobną kostkę.
Tak przygotowane składniki wsypujemy do miski, dodajemy jogurtu i mieszamy. Tadam :]

Smacznego,
Szarooka

wtorek, lutego 07, 2012

28. Eksperyment - podsumowanie

Nadszedł czas podsumowania mojego małego eksperymentu, który zaczął się dokładnie miesiąc temu. Niestety plan uległ modyfikacji. Tak naprawdę tylko picie drożdży było przeze mnie konsekwentnie stosowane.

Co się więc zmieniło?
+ brałam Calcium pantothenicum tylko przez 3 tygodnie, ponieważ skończyło mi się w międzyczasie i okazało się, że nie ma nigdzie. Podejrzewam, że po prostu stado włosomaniaczek przetoczyło się przez moje miasto i wykupiło wszystkie opakowanie, tylko usłyszało o jego cudownych właściwościach :]
+ skrzypowitę piłam praktycznie codziennie z malutkimi wyjątkami.
+ Jantar wmasowywałam w skalp tylko po myciu, czyli co drugi dzień.
+ stosowałam pielęgnacje opisaną w tym poście.

Wiem, wiem...nie postarałam się, ale poprawie się w następnych miesiącach, ponieważ będę kontynuować eksperyment dalej. Jest to spowodowane tym, że moje włosy urosły o 1,8 cm! Jak dla mnie niesamowity. Włosy poza tym się wzmocniły, mniej wypadają oraz mam dużo "baby hair".

A jak Wasze wyniki? Jestem bardzo ciekawa :]

Pozdrawiam,
Szarooka

sobota, lutego 04, 2012

27. Uubiony peeling





Dziś chciałam się podzielić moim przepisem na peeling do ciała. Nie jest to receptura jakoś bardzo oryginalna, pewnie większość z Was pomyśli: "Phi, takiego peelingu używam od zawsze", ale mam on to co lubię najbardziej, czyli nieziemski zapach! Do tego bardzo dobrze radzi sobie z martwym naskórkiem, dokładnie go usuwając, a przy tym nie drażni i przesusza mojej suchej skóry.

Składniki:
+ 2 garście soli kuchennej (nie używam gruboziarnistej, bo jest dla mojej skóry zbyt ostra)
+ czubata łyżka kawy mielonej
+ żel pod prysznic Alterra "Borówka i Wanilia"

Składniki mieszamy w małej miseczce, dodając tyle żelu, żeby otrzymać dość gęstą pastę.
Oczywiście peeling nakładamy na wilgotną skórę. Masujemy okrężnymi ruchami w kierunku serca, zwracając szczególną uwagę na kostki, kolana i łokcie. Następnie zmywamy letnią wodą.

Banalne prawda :], ale ten peeling ma same zalety:
+ ujędrnia skórę i ją napina, pomaga pozbyć się tzw. 'pomarańczowej skórki' (brrr).
+ delikatnie i dokładnie usuwa stary naskórek, odsłaniając nową gładką skórę.
+ jednocześnie peelinguje i myje.
+ nakładane później preparaty lepiej się wchłaniają i lepiej działają. Ja po tym peelingu używam oliwki Babydream, która jest świetna (recenzja wkrótce).
+ peeling rozpieszcza nasze zmysły nieziemskim zapachem. Wyobraźcie sobie połączenie zapachu kawy, wanilii i borówek...mniam. Ta kompozycja uzależnia. Szkoda, że nie ma takich perfum na rynku :]. I znów pokazałam, że jestem zapachową fetyszystką :] no trudno.

Pozdrawiam,
Szarooka

wtorek, stycznia 31, 2012

26. Review: Olejek do masażu `Migdały i papaja`

Dziś recenzja cudownego olejku z Alerry :] Jest on multizadaniowcem, ale ja głównie uzywam go do włosów.
Olejek nie zawiera alkoholu, silikonu, czy rakotwórczych parabenów. Składa się z samych naturalnych olejów z kontrolowanej biologicznie uprawy, tj.:
+ Olej sojowy.
+ Olej rycynowy.
+ Olej migdałowy.
+ Olej kukurydziany.
+ Olej sezamowy.
+ Olej z kiełków pszenicy.
+ Olej winogronowy.
+ Olej z papai.
+ Oliwa z oliwek.
+ Olej z awokado.
+  Olej jojoba.
+  Olej słonecznikowy.

To pierwszy olej, który dał radę z moimi przesuszonymi końcówkami. Dzięki niemu nie mam już tego problemu. Końcówki są nawilżone i odżywione. Wyglądają naprawdę zdrowo.
Używam go w dwojaki sposób:
+ nakładam go na całą długość włosów na kilka godzin przed myciem, najczęściej około dwóch i zmywam szamponem z Aletrry. Włosy cudownie błyszczą, są gładkie, miękkie, sprężyste po użyciu.
+ nakładam odrobinę olejku na suche już włosy i je związuje, dzięki temu zabezpieczam je przed działaniem zimna na zewnątrz i suchego powietrza wewnątrz. Dzięki temu są wygładzone, nabłyszczone i mają przepiękny zapach.
Przy nakładaniu na włosy wmasowuje też trochę w paznokcie i skórki wokół nich, co sprawia, że ich stan bardzo się polepszył :]
Trochę żal mi nakładać to cudo na skórę ciała, ze względu na objętość i cenę.


Pozdrawiam,
Szarooka
 

niedziela, stycznia 29, 2012

piątek, stycznia 27, 2012

24. Review: Błyszczyk Hean Colour Obsession





Kosmetyki firmy z Hean były jednymi z pierwszych, które używałam. Później troszkę o nich zapomniałam, ale teraz wracają do mnie.
Muszę przyznać, że produkty tej firmy są bardzo dobre i mają rozsądną cenę, ale ciężko je dostać. Sama przez prawie miesiąc szukałam tych błyszczyków, wreszcie znalazłam je w malutkiej drogerii przy moim domu :]
Zakupiłam kolor 41 Delicate Mousse, ponieważ jest praktyczniejszy niż bardziej intensywne kolory. Muszę przyznać, że ten błyszczyk jest po prostu świetny! Oto jego plusy:
+ trwałość - około 2 godzin bez poprawek.
+ nawilża usta.
+ wygładza usta i sprawia, że stają się nieco pełniejsze.
+ estetyczne opakowanie, widać ile kosmetyku pozostało.
+ konsystencja jest dość gęsta, ale nie czuć błyszczyku na ustach.
+ dobrze przylega do us, ale ich nie klei.
+ błyszczyk nadaje satynowy połysk.
+  niska cena.
+ kolor jest półtransparentny, przez co świetnie nadaje się do makijażu gdzie oczy są mocno podkreślone.
+ wydajność.
+ polska firma. Uważam, że powinno się kupować polskie produkty, bo w niczym nie ustępują zagranicznym, czasami są nawet dużo lepsze i tańsze. To taki mały patriotyczny akcent :]

Małe minusy:
- troszkę za twardy aplikator, przez co nabiera zdecydowanie za mało kosmetyku.
- lekko chemiczny zapach.
- dostępność.


Bardzo polecam ten  błyszczyk.

Pozdrawiam,
Szarooka

środa, stycznia 25, 2012

23. Silikonowy detox





Zaczynając moją przygodę z naturalną pielęgnacją włosów byłam pewna, że wystarczy przestawić się olejowanie, domowe maseczki i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki moje przesuszone, zniszczone pasma staną się zdrowe i piękne.
Oh, słodka naiwności.
Moje włosy na silikonowym detoxie dały mi się nieźle we znaki. Puszyły się bardzo, kręciły w różne strony. Były łamliwe i przesuszone. Z niemalże zazdrością patrzyłam na włosy kobiet, które używały szamponów, odżywek z silikonami. Ich włosy przynajmniej wyglądały na zdrowe, w przeciwieństwie do moich.
No cóż, zawzięłam się jednak bardzo. Olejowałam włosy praktycznie codziennie. Tylko na końcówki nakładałam preparaty zawierającymi lekkie silikony, żeby zabezpieczyć je przed dalszym niszczeniem. Włosy miałam ciągle upięte, bo rozpuszczone nie nadawały się do pokazaniu nawet osobom o mocnych nerwach.
Moje włosy w tym okresie były bardzo krnąbrne. Można powiedzieć, że kpiły sobie z moich starań. Miałam czasami takie chwile, że chciałam polecieć do drogerii po jakiś Dove i dać sobie spokój.
Ale jestem z natury twardzielką, więc przetrwałam cały okres detoxu bez łamania zasad.
Moje włosy na oczyszczenie się z warstw silikonów potrzebowały około 6 tygodni. Po tym czasie zaczęły przyjmować dobre składniki z olejów i naturalnych maseczek. Z każdym kolejnym dniem stawały się coraz bardziej nawilżone i wygładzone.
Teraz jestem już zadowolona ze stanu włosów, choć jeszcze im brakuje do ideału, ale wszystko przede mną :]

Mam nadzieję, że tym postem zmotywowałam kogoś do wytrwania w naturalnej pielęgnacji włosów i pokazałam, że jest wymaga ona wytrwałości, ale na efekty warto poczekać :]

Pozdrawiam,
Szarooka