niedziela, maja 13, 2012

43. TAG: Wiem co jem!


Zasady:

1. Napisz, kto Cię otagował i przedstaw zasady

2. Zamieść banner i odpowiedz na pytania

3. Otaguj kolejne 5 osób
Otagowała mnie Tuśka, za co bardzo dziękuje :] 
Tag jest bardzo interesujący i bardzo lubię czytać odpowiedzi na niego na innych blogach.

W takim razie zaczynamy :]

1. Czy uważasz, że odżywiasz się zdrowo?
Tak, odżywiam się zdrowo, choć zdarzają mi się drobne zachcianki od czasu do czasu, ale nie robię sobie z ich powodów wyrzutów.
2. Czy zwracasz uwagę na skład produktów spożywczych? Jeśli tak, to jakich składników unikasz?
Tak i dlatego raczej nie jadam produktów wysokoprzetworzonych. Unikam konserwantów, składników po których mogłabym w przyszłości zacząć świecić :]. Również sól nie występuje u mnie praktycznie wogóle.
3. Jesz dużo owoców i warzyw? 
Jem dużo warzyw i to w przeróżnej postaci: sałatek, surówek, pieczonych, smażonych (a co :]), gotowanych. Stanowią one bardzo ważny element mojej codziennej diety. Jeżeli chodzi o owoce, to tu jest trochę gorzej, aczkolwiek przysłowiowe jabłko dziennie zjem, więc źle nie jest.
4. Czy kiedykolwiek się odchudzałaś? Na jakiej diecie? Zamierzasz się odchudzać w przyszłości?
Oj tak, niestety. Nie wspominam moich 'diet' zbyt dobrze. W aktach desperacji przechodziłam na takie dość restrykcyjne, które przynosiły efekty, ale bardzo źle się na nich czułam i efekty ciężko było utrzymać na dłużej.
W przyszłości ani obecnie nie zamierzam przechodzić na żadne cud-miód diety, ponieważ mój jadłospis i styl odżywiania się obecnie jest dostosowany do moich potrzeb. Dodatkowo jest bardzo zróżnicowany i dostosowany do mojego stylu życia. Nie tyje, nie mam wahań nastrojów. Poznałam potrzeby mojego organizmu i według nich dobieram dania.

5. Czy czujesz się dobrze w swoim ciele?
Ogólnie tak, lecz wiem, że moje ciało jeszcze nie zostało przeze mnie doprowadzone do stanu idealnego. Ale jest to tylko kwestia czasu :]

6. Jaka jest twoja ulubiona potrawa?
Hmm, mam wiele 'ulubionych potraw'. Są to np.: naleśniki ze szpinakiem, sałatka brokułowa, kalmary, kasza z mięskiem (różne warianty i kombinacje w zależności od wyobraźni), pierogi.
7. Czy lubisz gotować?
Uwielbiam gotować :]
8. Co chciałabyś wyeliminować z diety, a co do niej wprowadzić i dlaczego?
Z mojej diety na pewno chciałabym wyeliminować moje zachciewajki, a w zamian wprowadzić więcej owoców.

9. Czego nie możesz przełknąć a co mogłabyś jeść cały czas?

Nie mogłabym przełknać dań w stylu: galareta z mięsem, flaczki. Blee, nie dziekuje.
Codziennie mogłabym jeść wszystko co wymienione jest w punkcie 6. Dodatkowo owsianka, rybki, pomidory i koncentrat z pomidorów. 


10. Ile posiłków jesz dziennie?

Najczęściej jem około 5 małych posiłków w ciągu dnia.

11.Wypijasz odpowiednią ilość wody? ( min. 8 szklanek dziennie) ?


Tak, wypijam codziennie minimum 2 litry wody, ponieważ ćwiczę dużo i woda to dla mnie wręcz mus. Dodatkowo dochodzą do tego herbatki ziołowe, herbata oraz moja ukochana  kawa.

 Do taga zapraszam:
Paulinę z http://bycidealna.blogspot.com/
Dusię z http://dusiapisze.blogspot.com/
CzarnąOrchideę z http://kosmetycznealterego.blogspot.com/
Agnieszkę z http://irreplaceableeee.blogspot.com/
Paulinę z http://za-wysoko.blogspot.com/

Pozdrawiam,
Szarooka

42. Każda z nas to zna :]

Pozdrawiam,
Szarooka

piątek, kwietnia 20, 2012

41. Włosy rosną jak na drożdżach

Biorę udział w akcji 'Włosy rosną jak na drożdżach' zorganizowanej na blogu Anwen.

Długość włosów: 55 cm
Pasemko kontrolne: 17 cm

Pozdrawiam,
Szarooka

piątek, kwietnia 13, 2012

40. Raz, dwa, trzy - ćwiczysz Ty (part 2)


Dziś kontynuacja posta, w którym przedstawiłam zajęcia fitness na które uczęszczam. Moim ulubieńcem od tamtej pory stał się TRX, którego niedługo opiszę w osobnym poście.
Nadal chodzę na zajęcia minimum 4 razy w tygodniu, ale ostatnio dołączyłam do nich siłownię. Przez długi czas nie mogłam się zdecydować na tą formę aktywności, pamiętając moje szkolne doświadczenia (niedouczony nauczyciel + źle dobrane ćwiczenia = niechęć na parę lat). Ostatnio jednak się zmobilizowałam, ponieważ odkryła niedaleko mnie małą siłownię, przeznaczoną tylko i wyłącznie dla kobiet.
Pierwsze zajęcia miałam z trenerką, która na początek zebrała ode mnie wywiad, następnie mnie zważyła, ustaliła ilość tkanki tłuszczowej, mięśniowej oraz wody w moim organizmie.
Po takim wstępie miałam rozgrzewkę oraz test wydolnościowy na bieżni połączony z lekkim biegiem dla podniesienia tętna, który pokazał, że ćwiczenia nie poszły na marne :]
Następnie trenerka pokazał mi po kolei wszystkie przyrządy i ich zastosowanie. Przez cały trening sprawdzała obciążenia, postawę ciała, dzięki czemu miałam świadomość jak ćwiczyć, na co mam zwracać uwagę. Potem już tylko ćwiczenia rozciągające, platforma wibracyjna i sesja w saunie.
Po taki treningu czułam się jak nowonarodzona :]
Według mnie tak powinien wyglądać idealny pierwszy trening na siłowni. Dzięki niemu uzyskałam świadomość tego jak należy ćwiczyć, ile powtórzeń mam wykonywać, aby uzyskać pożądany efekt. Nie taka siłownia straszna jak ją malują :]

Pozdrawiam,
Szarooka

niedziela, kwietnia 01, 2012

39. Sauna

Od niedawna korzystam z sauny jako elementu dopełniającego dbanie o zdrowie i ciało.
Korzystam z sauny na podczerwień 2-3 razy w tygodniu po ćwiczeniach. Taka sauna jest dla mnie odpowiedniejsza niż tradycyjna, ponieważ nie ma tak dużej temperatury i wilgotności. Ponadto oddziaływuje ciepłem, lecz wykorzystywana w niej energia podczerwieni ogrzewa bezpośrednio ciało, a nie powietrze w pomieszczeniu, dzięki czemu aż 80% energii przenika w głąb naszego organizmu. W kontakcie z ciałem podczerwień przekształca się w ciepło, rozgrzewając podskórną tkankę  tłuszczową, mięśnie i narządy wewnętrzne, dzięki czemu działa bardziej efektywnie.
Seanse w saunie na podczerwień znacząco wpływają na zmniejszenie cellulitu, powstałego w wyniku nieprawidłowego rozmieszczenia tkanki tłuszczowej, wody i produktów przemiany materii w skórze. Ciepło podczerwieni, wywołujące intensywne pocenie się, pozwala usunąć z komórek wodę, tłuszcz (20%), cholesterol, metale ciężkie, kwasy i nagromadzone toksyny. Efektem tej detoksykacji jest zredukowany cellulit oraz gładka, czysta i zdrowa skóra. 
Podobno taka sauna może zastąpić treningi na siłowni. Codzienne 30-minutowe seanse sprawiają,że organizm jest w stanie spalić od 600 do 2400 kcal, czyli 3 razy więcej niż podczas tradycyjnego joggingu.

Dzięki regularnym seansom w saunie na podczerwień możemy:
+ wzmocnić system immunologiczny i odporność na infekcje,
+ oczyścić organizm z toksyn,
+ zlikwidować cellulit,
+ wspomóc procesy odchudzania, 
+ poprawić wygląd skóry,
+ poprawić pracę układu hormonalnego,

Oczywiście są też przeciwwskazania do korzystania z sauny. Są to m.in.:
+ otwarte rany,
 + choroby oczu
 + silne poparzenia słoneczne,
 + ciąża.

Polecam, jeżeli macie możliwość skorzystać chociaż raz z sauny. Ja po paru seansach zauważyłam wymierne efekty. Przede wszystkim cellulit się znacząco zmniejszył i skóra nabrała zdrowego wyglądu. 

Pozdrawiam,
Szarooka

niedziela, marca 25, 2012

37. Dieta Marilyn Monroe






Zawitała do nas wiosna (niestety, nie lubię tego okresu), na blogach i stronach internetowych pojawiło się dużo artykułów i postów o tym jak: 'schudnąć do lata', '100 sposobów na odchudzanie', ect. Ponieważ ja niedawno czytałam artykuł o diecie Marilyn, to chciałam się nim podzielić i wpisać odrobinę w panującą konwencję :]

Dieta, jak również rutyna treningowa Marilyn zmieniały się przez lata. Były uzależnione od jej finansów, nałogów, czyją w danym momencie była żoną, czy w danym czasie nie odchudzała się.
Podobno Marilyn nie była dobrym kucharzem i co z tego wynika, nie lubiła spędzać czasu w kuchni. Przez to też jadała najczęściej na mieście. Gdy zaś gotowała, przygotowywała rzeczy proste. Słynna stała się historia o tym, że lubi przygotowywać groszek z marchewką, ponieważ kombinacja kolorów była atrakcyjna.
Należy pamiętać, że Marilyn dorastała w okresie Wielkiego Kryzysu i w czasie II Wojny Światowej, ery, gdzie żywność i pieniądze były często skąpe. Ponadto, dorastała w rodzinach zastępczych i przebywała w sierocińcu, co sprawiło, że nie miała okazji dowiedzieć się na temat gotowania, zdrowia lub prawidłowego żywienia od matki jak przeciętne dziecko.
W 1940 Marilyn walczyła o przetrwanie, nie miała pieniędzy na zrównoważoną dietę. W tym czasie również, zaczynała pracę modelki, więc musiała być szczupła. Często miała tylko dolara dziennie na jedzenie (pamiętajmy, że był to 1940). Żywiła się wówczas hot dogami, masłem orzechowym, płatkami owsianymi, sokiem pomarańczowym, etc.
W 1950 była stale na diecie, do tego doszły problemy z narkotykami i alkoholem, które zakłócały jej nawyki żywieniowe. Przez to w latach 50 jej waga bardzo się wahała.
Dieta Marilyn podobna do nowoczesnych diet wysokobiałkowych(diet high-protein/low-carb) dzisiaj. Jadła dużo steków (czasami na śniadanie), jajek, sok z wątroby, grejpfruty i niektóre zielone warzywa. Kiedy potrzebowała stracić szybko na wadze, robiła płukanie okrężnicy. W tamtych czasach, uzupełniała swoje zdrowe nawyki żywieniowe poprzez rozciąganie, bieganie i podnoszenie niewielkich ciężarów. W związku z tym bardzo wyprzedzała swoje czasy.
W połowie lat pięćdziesiątych Marilyn zasmakowała w kuchni włoskiej, dzięki małżeństwu z Joe DiMaggio i  kuchni jego matki. By przypodobać się mężowi, zaczęła eksperymentować w kuchni i gotować proste potrawy z makaronu. Małżeństwo nie trwało długo, ale upodobanie do smaku kuchni włoskiej pozostało. Jadła makaron przez resztę swojego życia.
W okresach, kiedy nie musiała przestrzegać diety, jadła takie rzeczy jak hot dogi, kawior, żywności meksykańskiej i znowu steki (jej ulubiony potrawa). Podczas kręcenia 'Pokochajmy się' jadła dużo spaghetti i potraw z jagnięciny. Popijała to wódką i szampanem. 
Waga Marilyn utrzymywała się pomiędzy 52 a 54 kilogramami, choć podczas małżeństwa z Arthurem Millerem wzrosła do 63 kilogramów.
Podobnie jak w przypadku ślubu z Joe DiMaggio, Marilyn próbował przypodobać się mężowi poprzez nauczenie się kilku klasycznych żydowskich potraw.
W 1961 roku rozwiodła się z Millerem. Również w tym czasie usunięto jej pęcherzyk żółciowego. Jej typowe śniadanie w latach 1961-62 mogło składać się z białek jaj w koszulkach na oleju szafranowym, tostów, jajek na twardo lub grejpfruta. Typowy obiad to pieczona stek. Schudła prze to około 11 kilo i zagrała w filmie 'Something's got to give' w 1962 roku.Wyglądała szczuplej i lepiej niż prze wiele wcześniejszych lat. Kiedy zmarła, ważyła 53 kilogramy, mierząc 166 cm wzrostu.

Mam nadzieję, że ten post Was nie znudził i stanowił dla Was ciekawostkę historyczną.

Pozdrawiam,
Szarooka