W przypływie mojej wesołej twórczości, postanowiłam schłodzić mój i tak jasny kolor włosów, który wydawał mi się nieco żółty (taaaa, słowo klucz - wydawał). W aptece kupiłam roztwór wodny gencjany, który mi miał pomóc przeprowadzić mały eksperyment.
Na początek wykonałam delikatną płukankę, która dała równie delikatny efekt. Następnie stosując tylko sobie znaną zasadę logiki, postanowiłam dodać gencjanę w większej ilości do odżywki Isany i potrzymać ją około 15 minut.
To był błąąąąąąd!
Po zdjęciu ręcznika i czepka, moim oczom ukazała się jakże twarzowa i podkreślająca szare oczy jagodowa czupryna. Nigdy w życiu nie miałam aż tak ciemnych włosów, o oryginalnym kolorze nie wspominając. Po pierwszym szoku, zabrałam się do ratowania sytuacji. Pomógł mi szampon rumiankowy z Green Pharmacy wymieszany z odrobiną sody oczyszczonej. Umyłam tą mieszanką włosy parokrotnie, w wyniku czego miałam włosy były lekko wysuszone. Nabrały za to platynowego, dość sztucznego koloru z małymi fioletowymi końcówkami (na końcach mam nadal niewielkie pozostałości po wcześniej wykonywanych pasemkach).
W ciągu kilku dni dzięki olejowaniu i myciu włosów płynem Facelle doprowadziłam je do stanu sprzed eksperymentu. Odzyskałam też dawny kolor, który dzięki temu wyskokowi doceniłam i zauważyłam, że jest dla mnie idealny. Jasny, ale nie sztuczny, mimo farbowanie na jeden kolor - niejednowymiarowy. Również podkreśla moja cerę i eksponuje szare oczy.
W dzisiejszym poście zaprezentuje sposoby, dzięki którym kręcę włosy bez używania lokówek, prostownic, ect. Mam dwie lewe ręce jeżeli chodzi o fryzury, więc lubię proste i nie wymagające zbyt dużego wysiłku metody. A dzięki tym sposobom można mieć loki przy wkładzie minimum czasu i pracy.
Wspomnę na początek, iż tak kręcone loki najlepiej wychodzą na włosach świeżo umytych, wysuszonych. Ja moim daje wyschnąć naturalnie.
Moim włosom wystarczy około 1,5-2 godzin w danej metodzie,
żeby się ładnie zakręcić. Mam podatne włosy, które nie potrzebują środków stylizujących, żeby loki utrzymały się na nich dwa pełne dni, choć drugiego dnia są już bardziej pofalowane.
Sposób 1. Na opaskę:
To mój ulubiony sposób :] Loki wychodzą miękkie, kobiece. Można dzięki tej metodzie uzyskać loki jak modelek z pokazów Victoria Secret (wiecie o co mi chodzi :]).
U mnie też takie loki utrzymują się bez żadnych środków stylizujących dwa pełne dni, choć drugie dnia włosy są już bardziej pofalowane.
Sposób 2. Na skarpetkowego koka:
Ta metoda daje bardziej zbite, mięsiste loki. Lubie ją ze względu na to, że jednego dnia chodzę sobie z takim skarpetkowym kokiem, a drugiego mogę się cieszyć pięknymi lokami.
Sposób 3. Na chusteczkę:
To nie żart :]. Dzięki tej metodzie loczki są mniejsze, bardziej anielskie.
Radzę zakręcać pasmo raz w jedną, raz w drugą stronę, dzięki temu fryzura będzie bardziej naturalna.
Zamiast chusteczek można używać pasków z pociętej, bawełnianej koszulki, ale po nich mogą zostać na włosach trudne do usunięcia 'farfocle'.
Sposób 4. Na duńskiego warkocza:
Super sposób na to, żeby uzyskać cudne plażowe loki. Trzeba troszkę wprawy, ale naprawdę warto.
Mam nadzieję, że post się Wam spodobał i przekonałam choć jedną osobę, że bez lokówki i innych 'wspomagaczy' można uzyskać piękne loki.
Przepraszam za opóźnienie, ale jak zwylke inne sprawy zabierały czas, przez co nie miałam chwili by pochwalić się moimi wynikami z akcji picia drożdży (mniam :])
A oto moje wyniki:
Długość włosów: 57,1 cm (było 55)
Pasemko kontrolne: 19,5 cm (było 17)
Jestem zachwycona efektem akcji. Pojawiło się u mnie dużo baby hair, włosy mniej wypadały. Stały się mocniejsze. Paznokcie rosły również szybko (choć to dla mnie żadna dobra wiadomość ponieważ u siebie toleruje tylko krótkie płytki) i stały się twardsze. Nie łamią się, ani nie rozdwajają.
Zrobiłam sobie około 2-tygodniową przerwę od picia drożdży, teraz znów jestem w trakcie 'kuracji'.
Podciełam też włosy troszkę włosy, żeby je odżywić przed latem.
Mam nadzieję, że niedługo wrzucę zdjęcia mojej czupryny, bo jak narazie nie mogę się do tego zmusić :]
Tag jest bardzo interesujący i bardzo lubię czytać odpowiedzi na niego na innych blogach.
W takim razie zaczynamy :]
1. Czy uważasz, że odżywiasz się zdrowo?
Tak, odżywiam się zdrowo, choć zdarzają mi się drobne zachcianki od czasu do czasu, ale nie robię sobie z ich powodów wyrzutów.
2. Czy zwracasz uwagę na skład produktów spożywczych? Jeśli tak, to jakich składników unikasz?
Tak i dlatego raczej nie jadam produktów wysokoprzetworzonych. Unikam konserwantów, składników po których mogłabym w przyszłości zacząć świecić :]. Również sól nie występuje u mnie praktycznie wogóle.
3. Jesz dużo owoców i warzyw?
Jem dużo warzyw i to w przeróżnej postaci: sałatek, surówek, pieczonych, smażonych (a co :]), gotowanych. Stanowią one bardzo ważny element mojej codziennej diety. Jeżeli chodzi o owoce, to tu jest trochę gorzej, aczkolwiek przysłowiowe jabłko dziennie zjem, więc źle nie jest.
4. Czy kiedykolwiek się odchudzałaś? Na jakiej diecie? Zamierzasz się odchudzać w przyszłości?
Oj tak, niestety. Nie wspominam moich 'diet' zbyt dobrze. W aktach desperacji przechodziłam na takie dość restrykcyjne, które przynosiły efekty, ale bardzo źle się na nich czułam i efekty ciężko było utrzymać na dłużej.
W przyszłości ani obecnie nie zamierzam przechodzić na żadne cud-miód diety, ponieważ mój jadłospis i styl odżywiania się obecnie jest dostosowany do moich potrzeb. Dodatkowo jest bardzo zróżnicowany i dostosowany do mojego stylu życia. Nie tyje, nie mam wahań nastrojów. Poznałam potrzeby mojego organizmu i według nich dobieram dania.
5. Czy czujesz się dobrze w swoim ciele?
Ogólnie tak, lecz wiem, że moje ciało jeszcze nie zostało przeze mnie doprowadzone do stanu idealnego. Ale jest to tylko kwestia czasu :]
6. Jaka jest twoja ulubiona potrawa?
Hmm, mam wiele 'ulubionych potraw'. Są to np.: naleśniki ze szpinakiem, sałatka brokułowa, kalmary, kasza z mięskiem (różne warianty i kombinacje w zależności od wyobraźni), pierogi.
7. Czy lubisz gotować?
Uwielbiam gotować :]
8. Co chciałabyś wyeliminować z diety, a co do niej wprowadzić i dlaczego?
Z mojej diety na pewno chciałabym wyeliminować moje zachciewajki, a w zamian wprowadzić więcej owoców.
9. Czego nie możesz przełknąć a co mogłabyś jeść cały czas?
Nie mogłabym przełknać dań w stylu: galareta z mięsem, flaczki. Blee, nie dziekuje. Codziennie mogłabym jeść wszystko co wymienione jest w punkcie 6. Dodatkowo owsianka, rybki, pomidory i koncentrat z pomidorów.
10. Ile posiłków jesz dziennie? Najczęściej jem około 5 małych posiłków w ciągu dnia.
11.Wypijasz odpowiednią ilość wody? ( min. 8 szklanek dziennie) ?
Tak, wypijam codziennie minimum 2 litry wody, ponieważ ćwiczę dużo i woda to dla mnie wręcz mus. Dodatkowo dochodzą do tego herbatki ziołowe, herbata oraz moja ukochana kawa.
Do taga zapraszam: Paulinę z http://bycidealna.blogspot.com/ Dusię z http://dusiapisze.blogspot.com/ CzarnąOrchideę z http://kosmetycznealterego.blogspot.com/ Agnieszkę z http://irreplaceableeee.blogspot.com/
Paulinę z http://za-wysoko.blogspot.com/